środa, 31 sierpnia 2011

Maćkowa pora`

Błoga kuchnia, pyszne góralskie kotlety, gofry z konfiturami, grill. Jestem najedzona pyszną kuchnią, lecz tęsknota wyżera mnie od środka. Byłam biegać po tutejszych terenach, są bardzo skaliste i nadwyrężyłam sobie kostkę więc teraz planuję dobry film z kakaem a potem bieganie. Bardzo tęsknie za Szczyrkiem, za codziennymi treningami, za widokiem rannym zaspanego pana P. za uśmiechem przy obiedzie połączonym ze zmęczeniem, później rozgrzewka przed treningiem na basenie, twoje rozczochrane blond włosy i uśmiech, było błogo. Gdy widziałam jak wystartowałeś ze słupka, ten opływowy kształt ciała, ta prędkość,spokój ty czujesz wodę,nie boisz się jej. Moje postanowienia wrześniowe nie łączą się z nauką, choć nie do końca, mam zamiar trenować codziennie, rano i wieczorem w niemieckim klubie, bardzo ostro i konsekwentnie. Muszę nadrobić stracony rok, muszę przestać się bać zawodów, muszę stanąć im twarzą w twarz, muszę w końcu się odważyć. Muszę nauczyć się języka bardzo dobrze, chce dobrze się uczyć i być dobra z matmy, jak pospolity "kujon" wcale mi nie przeszkadza jeśli będę się uczyć bardzo dobrze. Piszę cały czas: "MUSZĘ" ale tak na prawdę moje serce krzyczy: "CHCĘ". Poranna biała herbata i tosty z oliwą bardzo mi smakowały, przypomniał mi się widok jego oczu, które były takie zapatrzone, takie głębokie, miłe, dobre, nie znam cię na wylot, nikogo tak nie znam, nie wiem jaki jesteś na na na prawdę, ale wiem jakiego cię poznałam, czytałam wiele o tobie w kronice, pisano tam o tobie, o twoich osiągnięciach,uśmiechałam się do ekranu jak wariatka i wcale mi to nie przeszkadzało. Maciuś tuli się do mojej nogi, leni się okropnie, jest dziś bardzo niespokojny, "bawił się rano z kotem z sąsiedztwa. 

 Niech przodkowie z dali gór, wezmą nas za ręce, opowiedzą to czym wieje wiatr.
Nic się we mnie nie zmienia od tysięcy już lat, zawsze brat równy bratu, bratu równy brat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz