piątek, 2 września 2011

Chcicała bym bliżej..

Byłam na spacerze, dostałam pewnego olśnienia, rozwiązanie zawsze znajduje w bibliotece, chodzę tam coraz częściej, okazało się że tym razem też mnie nie zawiodła, znalazłam. Siadłam, wzięłam książkę na ślepo: "Rokoko" i " Mój pokój" wiele pomogły mi przemyśleć, z każdej przeczytałam może kilka stron jeśli nie miej, a tak wiele mi dały, tak bardzo żałuję że nie nawidziłam czytać jak byłam mała, teraz bez czytania nie widzę życia, jestem sobą dzieki nim, to tak jak pisanie tu, nie obowiązek lecz oderwanie się od rzeczywistości, kraina marzeń. Właśnie mnie tknęło, biorę aparat do ręki i zaczynam robić zdjęcia..

Chwilę później, mam zdjęcia, jednak mi się udało. Jestem natchniona wspaniałą rozmową z Asią, jest prze zabawnie, wręcz cudowanie, nie ma tak wspaniałej osoby która tak podnosiła na duchu, mam ochotę siąść w kawiarni na Krakowskim rynku, koło kościoła Mariackigo, napić się zimnej coca coli z szarlotką z lodami tak jak dawniej. Wiele lat już tak nie robiłam, dziś dostałam robotę i mam zrobić Piterowi zdjęcia na deskorolce, trudne wyzwanie bo on tak szybko to wszystko robi, ale dam radę, co mam nie dać. Tęsknie za uśmiechem pana P. za zwykłą obecnością, za jego oczami, za nim.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz